Home | Notifications | New Note | Local | Federated | Search | Logout

Note Detail


archiwum Internetu@archiwuminternetu@mastodon.com.pl (2026-08-07 14:33:32)
Żeby wygrać z niemocą twórczą napisałem o wszystkich swoich żalach substackowych.

Kiedy pisałem o ciężarze prowadzenia mediów społecznościowych nie miałem na myśli Mastodona. Mastodon ma inną społeczność i nie wymaga tworzenia roleczek i grafik.

Ale Instagram... to jest ostatni krąg piekielny!

https://archiwuminternetu.substack.com/p/na-substacku-samoponizenie-i-rozdarcie
Reply

---Replies---
Sebastian@sebastian@mastodon.com.pl (2026-08-07 16:22:41)
@archiwuminternetu też prowadziłem newsletter na Substacku. Przez kilka lat. Z regularnością bywało różnie, bo narzuciłem sobie ambitny plan, a czasu coraz częściej brakowało. I to rodziło frustrację. Zamiast IG wybrałem LinkedIn jako platformę promocji treści. Opracowałem szablon, tworzyłem grafiki zachęcające do czytania, promowałem, wykorzystywałem nawet wbudowany system pisania publikacji wewnątrz LI jako kolejny element promocji i zachęt do subskrybowania głównego newslettera. I też nie mogłem powiedzieć, że osiągnąłem sukces, ale również nie poniosłem porażki.

Ale zmęczyło mnie to i wypaliło.

W międzyczasie przeniosłem się na Mastodona i odkryłem, że dawny internet istnieje. Że ludzie są ciekawi, chcą rozmawiać i dzielić się treściami. Chcą czytać. Przerobiłem newsletter na bloga, zmieniłem tematykę na luźniejszą, piszę nieregularnie. I wrzucam linki do tekstów wyłącznie na Mastodona. Bez żadnej właściwie promocji. I jeszcze kilka osób podbije, zagada, wymieni opinie. Jest miło. Bez presji. Bez obłędu i czarnych kręgów piekielnych ciągłego karmienia algorytmow, żeby tylko łaskawiej spojrzały na moją treść.

Moja rada (bo przechodziłem przez to samo): jeśli nie jest ci to potrzebne do rozwoju zawodowego i zarabiania, to rozważ odpalenie sobie bloga na jakiejś normalnej platformie, której nie pompują inwestorzy, podepnij swoją domenę, publikuj co chcesz i kiedy chcesz, a linkami dziel się na Mastodonie. Może i ty odzyskasz radość. Bo czytelników na pewno będziesz miał.

Nie ma co tęsknić za dawnym internetem. Trzeba pomóc go odbudowywać, bo on istnieje, ale ciągle jest malutki. Choć bardzo sympatyczny i pomocny we wszystkim.